Wiadomości

lis07

Joe Biden coraz bliżej zwycięstwa

Wynik to nie tylko liczby. To prawdziwi wyborcy. Widzieliśmy rekordową frekwencję. To daje nam niezwykły mandat, by zająć się koronawirusem, gospodarką, systemowym rasizmem i klimatem - powiedział w sobotę kandydat Demokratów na prezydenta USA.

Głosy oddane we wtorkowych wyborach są wciąż liczone, jednak Joe Biden ma w tej chwili przewagę nad Donaldem Trumpem w kluczowych stanach.

Liczby mówią jasno: wygramy te wybory - zaznaczył Biden w przemówieniu wygłoszonym w Wilmington w stanie Delaware.

Nasz plan gospodarczy wyznaczy drogę do mocnej odbudowy. Wiem, że napięcie jest duże po tak zaciętych wyborach jak te. Bądźmy jednak spokojni i cierpliwi. Głosy są liczone. Nasza demokracja jest silna. Każdy głos zostanie policzony. Nie pozwolę, by było inaczej - dodał w swoim pierwszym wystąpieniu od ponad 24 godzin.

Celem naszej polityki nie jest totalna wojna, ale rozwiązywanie problemów i zaprowadzanie sprawiedliwości. To czas, by nasz naród się uzdrowił. Nie będzie to łatwe, ale musimy spróbować - podkreślił kandydat Demokratów.

REKLAMA

Nigdy nie byłem bardziej optymistyczny co do naszej przyszłości. Musimy tylko pamiętać, kim jesteśmy. Nie ma takiej rzeczy, której nie jesteśmy w stanie zrobić. Niech Bóg błogosławi Amerykę i was wszystkich - zakończył swoje przemówienie Biden.

Długie liczenie głosów w USA

W Stanach Zjednoczonych wciąż trwa liczenie głosów po wtorkowych wyborach prezydenckich. Według wstępnych wyników prowadzi w nich Joe Biden, wciąż jednak nie są jeszcze znane ostateczne rezultaty z kilku kluczowych stanów: Pensylwanii, Arizony, Nevady, Georgii i Karoliny Północnej.

Urzędujący prezydent Donald Trump, z którym rywalizował Biden, od środy wielokrotnie podważał spływające wyniki wyborów, twierdząc, że zostały one sfałszowane, nie podając jednak na to żadnych dowodów. Trump sugerował, że głosy oddane korespondencyjnie są nielegalne, co nie jest prawdą. Z poczty skorzystali w zdecydowanej większości zwolennicy Bidena; sam Trump zniechęcał swoich wyborców do tej formy głosowania.

REKLAMA

Zgodnie z zasadami wyborów w USA każdy stan dysponuje określoną liczbą elektorów proporcjonalną do swojej populacji. Zazwyczaj poparcie wszystkich elektorów z danego stanu wędruje do kandydata, który uzyskał w nim najwięcej głosów. Aby zostać prezydentem, kandydat musi łącznie zebrać co najmniej 270 elektorów. Joe Biden w tej chwili ma ich 253, a Donald Trump 213.

Źródło: ONET.PL 


 

Pozostałe

Ta strona wykorzystuje pliki 'cookies'. Więcej informacji